Nr 1/2017 (LXI)ISSN 2083-7321




Krystyna Pawłowska
Dział Bibliografii, Informacji i Promocji WBP w Opolu

Opolanie jacy są…rozmowy z twórcami opolskiej kultury.

O Festiwalu Filmowym Opolskie Lamy opowiada jego dyrektor naczelny i programowy – Rafał Mościcki


Lamy to… Pana definicja, zaproszenie dla kogoś, kto nigdy nie słyszał o festiwalu.

Pierwsza ważna rzecz: w Opolu często skraca się nazwę festiwalu do słowa Lamy, a tak naprawdę są to Opolskie Lamy, przez co chcemy podkreślić lokalny charakter tego wydarzenia.


(zdjęcie z archiwum prywatnego)

Pierwsze Opolskie Lamy, czyli Opolski Festiwal Filmów Niezależnych wymyślili Pana uczniowie, jak wyglądała zatem droga od pomysłu do realizacji?

Moi uczniowie - licealiści, odnaleźli w sobie pasję realizacji filmowej i zapragnęli pokazać swój film szerszej publiczności. Przyszli do mnie z pytaniem: gdzie mogliby to zrobić? Trudno było znaleźć wtedy takie miejsce. W kinach filmy puszczano z taśmy 35 mm, w „domowych warunkach” dominował nośnik VHS. Swój film mogli zaprezentować tylko za pomocą odtwarzacza w szkolnej bibliotece albo ewentualnie podpiąć odtwarzacz do projektora i pokazać gdzieś publicznie. No, ale im się marzyło większe wyjście w świat. Było oczywiście wiele festiwali kina offowego i padło pytanie, czy nie chcieliby takiego festiwalu stworzyć w Opolu? Następnego dnia pojawili się z nazwą: Opolskie Lamy […].
Realizacja takiego przedsięwzięcia zawsze musi wychodzić od ludzi z pasją, jeżeli mogą oni coś tworzyć razem, to ta droga staje się łatwiejsza.

Na początku swoje filmy do jednego konkursu zgłaszali filmowcy – studenci oraz tzw. amatorzy…

Konkurs cały czas ewoluował. Na początku filmy mogli zgłaszać amatorzy i studenci do II roku szkoły filmowej. Chcieliśmy, aby to wszystko funkcjonowało razem. Potem okazało się, że to jest niemożliwe, bo studenci jednak mają opiekę pedagogiczną i artystyczną znanych reżyserów, używają innych materiałów, mają dostęp do profesjonalnych kamer itd. Więc ich filmy siłą rzeczy będą wyglądały lepiej. Amatorzy troszkę się oburzali. Dlatego Konkurs Główny ewoluował - powstały Konkurs Filmów Amatorskich oraz Konkurs Etiud Filmowych dla studentów i absolwentów szkół filmowych. Warunkiem, który się nie zmienił, to czas trwania filmu – do 30 minut. Nie stawiamy ograniczenia wiekowego ani tematycznego. Również konkurs etiud stopniowo ewoluował. Powstały kategorie: fabuła, animacja i dokument. Czasami myślimy też o tym, żeby nagradzać aktorów, operatorów, osoby, które w jakiś sposób przyczyniły się do powstania filmu.

W jaki sposób wybierany jest skład jury?

Od początku w skład jury wchodzili pasjonaci kina, reżyserzy, czyli osoby które kinem i filmem zajmowały się zawodowo lub mają wiedzę i doświadczenie w zakresie powstawania artystycznego dzieła wizualnego. Zwracaliśmy się do nich, do ekspertów, z prośbą o udział w festiwalu. Potem tradycją stał się też udział w jury laureatów konkursu, którzy po zdobyciu nagrody mieli okazję w przyszłym roku oceniać debiutantów.

To ciężka praca - obejrzeć kilkaset filmów, aby wyłonić te finałowe. Czy Pan w tym uczestniczy?

Tak, to się nazywa selekcja. Ja też w niej uczestniczę. Najłatwiej było podczas pierwszego festiwalu, ponieważ filmów przyszło ok. trzydziestu (tylko z województwa opolskiego) i żadnego nie odrzuciliśmy. Później, kiedy konkurs objął całą Polskę, pojawiało się ich bardzo dużo. Wtedy już musieliśmy zacząć wybierać filmy, które znajdą się w finale. Sposób zgłaszania prac również ulegał zmianie. Kiedyś tradycyjną pocztą przysyłano kasety VHS, potem były to płyty, obecnie jest to także wersja elektroniczna w postaci linków, które rozsyłamy do selekcjonerów w całej Polsce.

Statuetkę Honorowej Lamy dla największych twórców polskiego kina otrzymali już w Opolu m.in. Jerzy Stuhr, Zbigniew Zamachowski, Marcel Łoziński, a w tym roku Maja Komorowska. Skąd pomysł na taką nagrodę? Proszę opowiedzieć jak wyłaniacie kandydata?

Czasami nam podpowiada życie. Ma miejsce na przykład jakiś przełomowy dla danego twórcy moment i staramy się tę osobę zaprosić. Honorowa Lama to nagroda za całokształt twórczości, za pewien określony rys kina autorskiego, czy pewną określoną aktorską karierę. My nie wiemy, kto dostanie Lamę. Jest zawsze parę kandydatur i staramy się wspólnie wyłonić tę jedną osobę.

Czym są cykle filmowe rekomendowane przez Honorową Lamę?

Nagrodzona osoba dzieli się swoim spojrzeniem na kino, czyli na przykład wybiera 10 filmów najlepszych jej zdaniem z kinematografii światowej, a my je prezentujemy. Honorowe Lamy pomagają nam również kroczyć drogą festiwalową. Jeśli potrzebujemy jakiejś pomocy organizacyjnej, mamy pytania, możemy zawsze liczyć na pomoc tych osób.

Proszę powiedzieć coś o publiczności festiwalu. Kto przychodzi oglądać kino autorskie?

Publiczność się zmienia, tak jak zmienia się miasto. Kiedyś w Opolu kwitło studenckie życie kulturalne i festiwal też taki był. Teraz, od dobrych paru lat widzimy, że na projekcjach studentów jest jak na lekarstwo. Owszem przychodzą pomóc organizować festiwal, mamy wolontariuszy z uniwersytetu, którzy potem nam towarzyszą przez cały rok, ale ciężko znaleźć widza wśród studentów. Nawet patrząc z perspektywy Kina Meduza. Z miasteczka akademickiego dla studentów jest to droga zbyt daleka. Wielu jest za to licealistów oraz osób w wieku 50+. Przychodzą też ci, którzy pamiętają jeszcze dobre czasy, kiedy w Opolu działało kilka kin. Obecnie nasze miasto poza Heliosem, który jest „sieciówką”, nie ma kina. Aby prawidłowo rozwijała się w mieście kultura filmowa bardzo przydałoby się takie miejsce o charakterze studyjnym.

Jakie imprezy, oprócz pokazów filmowych, towarzyszą Opolskim Lamom?

Kino jako X Muza daje wiele możliwości. Z filmem splata się wiele dziedzin: muzyka, sztuki audiowizualne, literatura. To wszystko ze sobą jakoś współgra. Nie chcemy zamknąć ludzi jedynie w kinie. Pragniemy naszą publiczność otworzyć na różne horyzonty. Żeby nie zapomnieli na przykład o tym, że dobrze jest czytać - nie czytając książek będzie widzowi brakowało pewnej wiedzy ogólnej, aby zrozumieć niektóre filmy, odkodować filmowy język reżysera. Tak też pojawiły się w programie Festiwalu Filmowego Opolskie Lamy takie cykle jak : Literatura w filmie, Język w filmie, Muzyka w filmie. Festiwalowi towarzyszą liczne wydarzenia dodatkowe – takie jak koncerty, wystawy, akcje o charakterze performatywnym. W tym roku podczas Festiwalu prezentowaliśmy w Muzeum Śląska Opolskiego instalację multimedialną Zuzanny Srebrnej pt.: „Marzenia”, która połączona była z pewnego rodzaju wydarzeniem performatywnym. Opolanie przyczynili się do powstania tej instalacji powierzając Zuzannie swoje marzenia.

Warsztaty Animacji Poklatkowej dla Dzieci – Opolskie Lamki. Co to takiego?

Opolskie Lamki to warsztaty o tym, jak przekazywać siebie, swoją kreatywność poprzez tworzenie dzieła filmowego w miniaturze. Ponadto, poprzez te warsztaty dajemy dzieciom możliwość „zajrzenia do kina od kuchni” przy jednoczesnym pobudzaniu ich wyobraźni. Najpierw rodzi się jakaś historia, którą potem cierpliwie klatka po klatce układa się w całość. To uczy uważności, obserwacji świata i siebie.

Opolskie Lamy to poza projekcjami filmowymi także tzw. edukacja filmowa. Co się kryje pod tym hasłem?

Chodzi o to, aby nie zgubić tej przestrzeni wrażliwości, którą oferuje film. Myślę, że to teraz staje się coraz ważniejsze, ponieważ młodzi ludzie, którzy są epatowani obrazem, przestają ze sobą rozmawiać, komunikują się za pomocą krótkich wiadomości, mniej czytają, żyją w świecie obrazkowym i uciekają im rzeczy bardzo ważne. Chcemy ich uczyć języka filmu m. in. po to, żeby się nie dali oszukiwać, bo można bardzo łatwo manipulować młodym człowiekiem, szczególnie takim, który nie ma tej wiedzy. Jeżeli on nie będzie umiał odczytać obrazu, odczytać myśli reżysera, nie będzie w stanie zrozumieć filmowej rzeczywistości. Trzeba stale pamiętać, że przecież to nie jest wizja w skali 1:1.

Jakie znane nazwiska Opolan - ludzi kultury, nauki a może biznesu skupia dzisiaj impreza?

Są sponsorzy i są przyjaciele Opolskich Lam. Przyjaciele to są ci, którzy nie wymagają jakiegoś „tytułowania”, po to żeby nas wspomóc. Staramy się szukać jednych i drugich w Opolu i oni się pojawiają. Mateusz Karpiński, który prowadzi lodziarnię Sopelek nigdy nie pozostaje obojętny na inicjatywy Stowarzyszenia skierowane do dzieci. Stałymi przyjaciółmi są także Pub Ostrówek, Quchnia i Szara Willa. Jest wiele opolskich lokali gastronomicznych, które widnieją na naszej ulotce. To działa w obie strony, bo my też w ten sposób promujemy miejsca, w których można na przykład smacznie zjeść. Najważniejsze opolskie instytucje kultury, w których odbywają się nasze imprezy stają się poprzez to naszymi partnerami. Są nimi od samego początku: Narodowe Centrum Polskiej Piosenki, Teatr im. Jana Kochanowskiego, Opolski Teatr Lalki i Aktora, Galeria Sztuki Współczesnej, biblioteki czy Muzeum Śląska Opolskiego. Boję się kogokolwiek opuścić… Każdy ma prawo do nas zawsze dołączyć w każdym wymiarze. Czasem są to naprawdę proste gesty, jak chociażby umieszczanie naszych plakatów w naleśnikarni Manekin i to też jest jak najbardziej forma ważnego partnerstwa i próba budowania czegoś wspólnie.

Opolskie środowisko filmowe. Czy ono istnieje? Kto je tworzy: filmowcy-twórcy, naukowcy, krytycy?

Ja bym chciał żeby było, ale nie teoretycznie, na papierku tylko tak jak za dawnych czasów, żeby ludzie się spotykali. I wszystko jedno czy to będzie dotykało działalności festiwalu, czy działalności codziennej Stowarzyszenia. Natomiast z bólem serca muszę powiedzieć, że jesteśmy czasami protagonistami, pierwszymi, którzy na przykład puszczają wielkie dzieła filmowe w Opolu, jak np. Egzamin, Cristiana Muniu. Dla filmoznawców jest to nie lada gratka. Mało tego, widzowie mogą spotkać reżyserów, jak na przykład Pawła Łozińskiego, który na Festiwal przyjechał ze swoim najnowszym filmem: Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham i wielu innych.

Czy za motto Opolskich Lam mogłyby posłużyć słowa Krzysztofa Zanussiego: „Festiwale takie jak ten, służą przełamywaniu barier… są także spotkaniem osób, które chcą wyjść sobie naprzeciw i mają coś innym do pokazania… zachęcają ludzi do swoistego dialogu z filmem”.

Ja mogę tylko powiedzieć, że… dobrze powiedział!!!

Muszę zadać to pytanie: dlaczego Lamy? Skąd wzięła się ta nazwa?

Mimo tego, że słyszę to pytanie dosyć często, sam chcę je zadawać!!!
Uczniowie wymyślili nazwę Opolskie Lamy i ta nazwa mimo tego, że mi przez pięć lat w ogóle nie pasowała, powoli, stopniowo się przyjęła. A dziś nabiera tzw. nowych znaczeń. Ludzie dorabiają do niej ideologię, mówią, że Lamy to to, Lamy tamto, bo „lama to dumne zwierzę” jak powiedziała Maja Komorowska, które pięknie głowę nosi. Albo, że lama to zwierzę wybredne i wysokogórskie, więc mamy na festiwalu filmy wysokich lotów. W tym roku na przykład poprosiliśmy uczniów Liceum Sztuk Plastycznych w Opolu o to, żeby spróbowali rozszyfrować nazwę festiwalu. Poszliśmy do nich z kamerą i tak powstał krótki film. Co człowiek to będzie inna interpretacja tej nazwy. Lama na pewno ociepla wizerunek festiwalu. Próby rozszyfrowania znaczenia uruchamiają też kreatywność naszych filmowców, artystów, widzów. Nazwa przylgnęła również do nas jako do ludzi ze Stowarzyszenia. Mówi się o nas w skrócie: Lamy.

Proszę powiedzieć coś o zespole. Kim są ludzie Stowarzyszenia?

Tak jak to bywa w organizacjach pozarządowych tak jest i w naszym przypadku. Spotkali się ludzie skupieni wokół pewnej idei. Nas połączyła szeroko rozumiana kultura, sztuka i edukacja filmowa. Jesteśmy jako Stowarzyszenie otwarci na każdego, co zawsze mocno podkreślam.

A Kino Meduza?

To miejsce należy do miasta. Na początku było tu pięć stowarzyszeń razem i mieliśmy coś razem stworzyć. Nasz nowy „dom” nazwaliśmy Centrum Kultury Oleska 45. W miarę upływu czasu nasze drogi się rozeszły, niektóre stowarzyszenia przestały istnieć, a my przetrwaliśmy i działamy do dzisiaj.

Skąd się wzięła ta pasja u Pana? Zainteresowanie właśnie filmem i jednocześnie chęć do organizacji tak dużego przedsięwzięcia w Opolu?

Myślę, że jest to taki naturalny odruch. Kiedy doświadcza się czegoś co nas porusza to chcemy się tym podzielić z innymi. Ludzie razem, w grupie, przeżywają wszystko inaczej niż w pojedynkę. Łapią wspólnie, jako widownia filmowa na przykład, pewien kontekst. Lamy to właściwie połączenie wielu pasji. To także efekt obcowania z literaturą, muzyką. Film to tylko jedna z płaszczyzn.

Otrzymał Pan ważne nagrody związane z Lamami jak chociażby tytuł „Zasłużony dla miasta Opola” czy Nagrodę Prezydenta Opola w Dziedzinie Kultury. Nagrody Pana cieszą, mobilizują do działania?

To są nagrody, które chcieliby dostawać wszyscy, którzy robią coś ponad swą pracę zawodową, lub na tej zawodowej ścieżce osiągają znaczące sukcesy i wykonują ją z pasją. To cieszy i mobilizuje, ale za nagrodami, które otrzymałem nie stoję tylko ja. Stoi grupa ludzi, która się nawzajem napędza i jeżeli udało mi się ich porwać to super. Oni dodają mi siły. Pasja, którą mam, jeżeli udziela się innym wraca do mnie. Nagrody otrzymało także Stowarzyszenie.

Pedagog teatru, animator kultury, filmoznawca, prezes stowarzyszenia. Do którego określenia jest Panu najbliżej, z którym się Pan teraz najbardziej utożsamia?

Te wszystkie rzeczy po trochę określają moje kierunki życiowe. Natomiast nie jestem na pewno - jak niektórzy sądzą - kinomaniakiem. Tak naprawdę, oglądam dwa, trzy filmy miesięcznie. Staram się oglądać te rzeczy, które są dobre, żeby nie zaśmiecać sobie głowy.

Nie będę pytała o ulubione filmy, ale zapytam o festiwale filmowe? Czy Pan bywa na nich? A czy na ceremonie rozdania Oskarów do Hollywood chciałby Pan kiedyś pojechać?

Jeżdżę i bardzo lubię Krakowski Festiwal Filmowy. Za jego tradycje, za jego kameralność, za fajną atmosferę. Jest to zdecydowanie mój ulubiony festiwal. Bardzo lubię też Festiwal T-Mobile Nowe Horyzonty, gdzie mogę liczyć na to, że spotkam przyjaciół. Unikam festiwali „czerwonodywanowych”. Nawet mi się nie pali, żeby pojechać do Cannes, aczkolwiek śledzę tę imprezę i mocno kibicuję filmom, które się tam pojawiają. Mam swoich ulubionych reżyserów, którzy stamtąd się wywodzą. Ale spotykam ich potem w kinie, a nie na czerwonym dywanie. Mogę starać się przecież ich zaprosić…

Pana marzenia zawodowe?

Kiedyś chciałem wyreżyserować jakiś film teraz wiem, że to nie jest moja bajka. Wolę korzystać z tego co robią inni, czerpać z ich wrażliwości i się tym dzielić. Tak naprawdę chciałbym, żeby w Opolu było kino z prawdziwego zdarzenia. Może nawet coś więcej niż kino. Takie miejsce spotkań dla wszystkich…

Czy udało się spełnić marzenie o wyjeździe do Irlandii?

Jeszcze nie. Byłem w wielu miejscach. A teraz zacząłem odkrywać piękne miejsca również w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Krystyna Pawłowska

   



"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska